Nawigacja

Aktualnie znajdujesz się na:

Aktualności

Strona znajduje się w archiwum.

Nigeria: Nuhu Ribadu wraca do kraju

Nigeryjski działacz antykorupcyjny, Nuhu Ribadu, były przewodniczący Komisji do spraw Przestępstw Ekonomicznych i Finansowych (Economic and Financial Crimes Commission - EFCC), po blisko półtorarocznej nieobecności wraca do kraju. W obliczu gróźb i zamachu na jego życie zmuszony był bowiem do ucieczki.

Powrót cieszącego się popularnością Ribadu postrzegany jest przez niektórych jako dowód na to, że prezydent Goodluck Jonathan ma zamiar uczestniczyć w przyszłorocznych wyborach prezydenckich.


Nigeria, która w ogromnej mierze polega na wpływach z tytułu eksploatacji ropy naftowej, według rankingów Transparency International, plasuje się wśród najbardziej ogarniętych korupcją krajów świata. Ribadu został ustanowiony pierwszym przewodniczącym nowoutworzonej przez poprzedniego prezydenta Oleseguna Obasanjo Komisji (EFCC). Został jednak usunięty ze stanowiska w grudniu 2007 roku, kiedy to wydał polecenie aresztowania wysokich urzędników państwowych oraz wydobył na światło dzienne dowody korupcji na wielką skalę.

Zaraz potem on sam oskarżony został o ukrywanie majątku i zdymisjonowany z funkcji szefa Komisji. Pozbawiono go stanowiska inspektora policji, po czym zmuszony został do ucieczki z Nigerii. W jednym z wywiadów udzielonych dla telewizji BBC powiedział, że zaoferowano mu 15 milionów funtów łapówki w zamian za zaniechanie prowadzenia korupcyjnego śledztwa w sprawie jednego z wysokich urzędników. Jak powiedział, przyjął pieniądze i wykorzystał je jako dowód w sprawie przeciwko urzędnikowi.

W zeszłym miesiącu zdecydowano o wycofaniu zarzutów stawianych Ribadu, przywrócono mu również stopień policyjny. W piątek na lotnisku w Lagos zebrali się jego zwolennicy, witała go również żona i dzieci.

Niektórzy obserwatorzy przypuszczają, iż zostanie mu powierzona funkcja specjalnego doradcy prezydenta, inni zaś są zdania, że obejmie on funkcję przewodniczącego Niezależnej Komisji Wyborczej.

Źródło: independent.co.uk (7.06.2010)

 

 

 

do góry